• Wpisów: 274
  • Średnio co: 5 dni
  • Ostatni wpis: 1 rok temu, 19:33
  • Licznik odwiedzin: 17 397 / 1453 dni
 
hairlovelo
 
Biovax i Vatika czyli trochę  tych, których wykończyłam wczoraj.
IMAG6142.jpg
L'Biotica Biovax maska do włosów ciemnych
IMAG6150.jpg
OPAKOWANIE
typowe dla dużych masek Biovax, wieko uchylane jednak plastikowe "zawiasy" szybko mi pękły. Według mnie jest poręcznie i wygodniej, zakręcone wieczka są irytujące gdy mam śliskie ręce od maski.

ZAPACH
mówiąc krótko nie przypadł mi do gusty, był jakiś taki mdły ale nie był też intensywny czy nachalny.

KONSYSTENCJA
ni to geste ni to rzadkie. Zastanawiam się jak to jest z tymi Biovaxami. Gdy kupiłam małe opakowanie 3oleje maska była zbita jak typowo woskowa maska, ta była w porównaniu z nią rzadka. kiedyś, kiedyś miałam wersje do włosów wypadających i konsystencja też nie była aż tak gęsta, ani nawet wtedy gdy kupiłam ją w saszetce.

DOSTĘPNOŚĆ
Hebe, Super Pharm, czasem apteki.

DZIAŁANIE
producent zapewnia nawilżenie, odżywienie, zmiękczenie i połysk. To właściwie nie tak dużo jak na maskę. ja jednak mimo pozytywnych opinii na temat maseczki jestem rozczarowana. Stosowałam ją w mniejszych i większych ilościach ale moja cierpliwość do niej szybko się skończyła i później stosowałam jedynie w mieszankach przed myciem.
IMAG6147.jpg
Zazwyczaj włosy po niej były tępe i szorstkie, tak jakbym wcale nie użyła maseczki. Dziwnie się układały przez końcówki które jakby puszyła. Później postanowiłam nałożyć więcej maseczki. Efekt nie był lepszy, tyle tylko, że włosy były obciążone, bo maska źle się spłukała. Włosy się tylko dodatkowo strączkowały. Niestety maseczka nawet nie ułatwia rozczesywania.
Dopiero wczoraj, używając jej ostatni raz maska jakby desperacka próbowała uratować swój honor i dzisiaj włosy są zadowolone ale to bardziej z powodu maseczki przed myciem (chociaż wcześniej stosowana po maseczce przed myciem i po myciu dawała niezadowalające efekty).
Mogłabym zganić na stan moich włosów, ale jednak inne produkty działają lepiej. Ponad to maskę stosowałam na przestrzeni pól roku, a pol roku temu włosy miałam w lepszej kondycji a działanie maski wcale nie było korzystniejsze.
Do domowych mieszanek przed myciem średnio się nadaje. Niby maseczki te dają dobre efekty więc maska się spisuje w tej roli, ale ciężko ja rozmieszać, albo wręcz jest to nie możliwe wtedy w mieszance pływają nierozwieszane cząsteczki maski i prezentuje się to nie najlepiej.

PODSUMOWUJĄC
gdybym stwierdziła, że przeciętna to byłoby to za dużo. Maska na moich włosach się nie sprawdziła (chociaż tragedii nie było). Zapłaciłam za pol litra 11 zł więc nie muszę czuć się rozczarowana.
IMAG6143.jpg
Jeśli chodzi o olej kokosowy Vatika to towarzyszył mi bardzo długo, termin ważności skończył się w maju, a wczoraj go wykończyłam. Do tego czasu olej nie zmienił konsystencji czy zapachu.
Olej pozostanie w mojej pamięci jako jeden z ulubionych. Uwielbiałam używać go na rzęsy i brwi bo efekty odżywienia były szybko widoczne po regularnym stosowaniu.
Czasem stosowałam po myciu niewielką ilość na końcówki, a mimo to nie były tłuste.
Najbardziej jednak lubiłam olejowac nim włosy. Po myciu były takie mięsiste, mimo że mam włosy cienkie.
Stosowałam również w mieszance z olejem rycynowym, łopianowym od GreenPharmacy i z olejkiem z drzewa herbacianego, dzięki czemu moje włosy szybciej rosły.
Jedyny minus to właściwie efekt lenistwa, bo jednak olej ma stan skupienia stały (chyba, że są upały) i trzeba go podgrzewać przez użyciem.

Wcześniej stosowałam olej kokosowy rafinowany i zupełnie się do tego nie umywa, dziki czemu uświadomiłam sobie, że nie ma sensu kupować rafinowanego.
To, że Vatika jest nierafinowana to największy plus oleju. Nierafinowany to znaczy, że jest "mniej oczyszczony", a co za tym idzie bogatszy w naturalne składniki, urozmaicony.
Ponadto olej zawiera ekstrakty ziołowe, które moje włosy lubią.

Drobna uwaga: firma Dabur Vatika posiada w ofercie również inny olej koksowy, oparty na parafinie, są to dwa zupełnie produkty.

Coconut Oil (Cocos Nucifera Oil), Emblica officinalis fruit extract (Amla), Terminalia chebula extract (Haritaki), Terminalia belirica extract, Azadirachta Indica leaf extract (Neem), Centella Asiatica plant extract (Brahmi), Hedychium Spicatum Rhizome extract (Kapur Kachri), Lawsonia Inermis leaf extrac (Henna), Lecithin (Soya Lecithin), Perfume, Aqua (soft water), Milk (Lac), Rosmarinus Officinalis leaf oil (Rosemary Oil), Tocopherol acetate (vitamin E), Citrus medica limonum oil (Lemon Oil), Butylated hydroxy toulene.

PODSUMOWUJĄC
świetny indyjski kosmetyk, trafił do grona ulubieńców.

Czas na krótkie włosowe spa:
1. Nałożyłam na około godziny (mogło być trochę dłużej, nie wiem bo oglądałam Harrego Pottera): dwie łyżki maski Biovax (patrz wyżej), dwie łyżki oleju kokosowego (patrz wyżej), dwie łyżeczki Amli w proszku, kilka kropel gliceryny, oleju z drzewa herbacianego i cedrowego.
2. Dwukrotne mycie szamponem prowansalskim Planeta Organica.
3. Maska Biovax na kilka minut.
4. Serum z olejem arganowym Bioelixire na końcówki.

EFEKT:
IMAG6157.jpg
Włosy się domyły i łatwo rozczesywały, a o to obawiałam się najbardziej. Od nasady są uniesione, może trochę końcówki trochę marudzą.
Myślę, że efekt byłby lepszy gdybym po myciu nałożyła inną maskę zamiast Biovaxa, ale chciałam już go zużyć do końca.

Teraz muszę zużyć tylko 4 oleje do włosów (ale jeden to mała flaszeczka), 9 maseczek, 4 odzywki, 12 szamponów (sama w to nie wierzę), 3 wcierki i 4 sera na końcówki.

Nie możesz dodać komentarza.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego