• Wpisów: 274
  • Średnio co: 5 dni
  • Ostatni wpis: 2 lata temu, 19:33
  • Licznik odwiedzin: 17 897 / 1541 dni
 
hairlovelo
 
Odżywianie włosów ciąg dalszy. Padło na maseczkę, którą do niedawna stosowałam regularnie. Tym razem postanowiłam dodać do niej kawy.  
IMAG5989.jpg
IMAG6009.jpg
A było dokładnie tak:
1. Dwie łyżki kawy zalałam niewielką ilością wrzątku, dodałam dwie łyżki maski Biovax, dwie łyżki oleju arachidowego, po 4 krople gliceryny, olejku cedrowego i z drzewa herbacianego. Następnie dosypałam dwie łyżeczki amli w proszki, która wszystko zagęściła i w efekcie nie było tego zbyt dużo jak na to ile wcześniej zmieszałam.
Nałożyłam na skórę głowy i włosy razem z fusami, założyłam czepek i ręcznik.
2. Po godzinie, może dwóch (zasiedziałam się) umyłam dwukrotnie włosy szamponem prowansalskim Planeta Organica. Podczas mycia włosy były jakby trochę gumowe w dotyku, już się bałam, że rano będą niedomyte i obciążone.
3. Nałożyłam na kilka minut maskę Biovax do włosów ciemnych.
4. Rano zabezpieczyłam końcówki serum Chantall. Efekt:
IMAG5998.jpg
Pozytywne zaskoczenie w postaci czystych włosów, już się bałam że je przeciążyłam ale szampon dał rade (mimo, że ma łagodny skład). Plus dla szamponu za brak przyklapu.
Mieszanka natomiast dała efekt przyzwoity. Szału nie ma, ale źle też nie jest. Kawa chyba nie zostanie moim przyjacielem, lepsze efekty przynosiła maseczka bez niej. Plus za to, że nie było problemu z jej wypłukaniem. Włosy są mięsiste i się błyszczą, trochę trudno było je rozczesać pierwszy raz 9ale to raczej wina maski nałożonej po myciu).
Maska nie spowodowała wzmożonego wypadania.
Maska Biovax zastosowana solo znowu mnie nie przekonała, tym razem nałożyłam trochę więcej ale działanie nadal... przeciętne. Niewiele mi już jej zostało więc recenzja powinna być gdy ją wykończę (czyli pewnie w przyszłym roku z moim tempem).

W tym tygodniu wypróbowałam jeszcze jeden sposób na odżywienie włosów.
IMAG5088.jpg
Tym razem połączyłam podstawowe składniki w pielęgnacji włosów: emolienty - humekanty - proteiny.

Zamiast standardowo naolejowałać włosy do oleju makadamia dodałam proporcjonalnie (mniej więcej wszystko w takich samych ilościach na oko) żelu aloesowego oraz maski proteinowej Bioetika. Na końcu nałożyłam jeszcze resztę oleju.

Ten duet był efektywniejszy, włosy był wygładzone i bardziej dopieszczone. Całość ładnie pachniała i łatwo się zmyła.

A wy staracie się trochę bardziej odżywić włosy przy takiej pogodzie? :)

Nie możesz dodać komentarza.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego