• Wpisów: 274
  • Średnio co: 5 dni
  • Ostatni wpis: 2 lata temu, 19:33
  • Licznik odwiedzin: 18 116 / 1576 dni
 
hairlovelo
 
hairlovelo: Mam w pracy taką koordynatorkę. W skrócie: bezglutenowa blondynka (ale uprzedzam, że nie mam uprzedzeń do blondynek i bezglutenowców... dobra, do blondynek mam ale bierze się to z życiowego doświadczenia i nie jest to zawsze sprawdzająca się reguła).

Taka, co ciśnie, że pracownicy na produkcji pracują bezmyślnie, a sama wpisuje adres e-mail do rubryki z numerem telefonu i jęczy, że wiadomość jej nie dochodzi.

Siedzę sobie w pracy, jest krótko po 8. Dostaje wiadomość prywatną. Od koordynatorki. Chce porozmawiać. Gdyby nie to, że ciesze się, że będę pracować w tej firmie jeszcze tylko przez miesiąc to pewnie bym myślała, że kosmos.

Jesteśmy same i mówi: za mało się angażujesz.
Myślę sobie: po chuj? Myślę dalej: przecież wykonuje swoje obowiązki, jak czegoś nie wiem to pytam i jako tako się staram, chociaż korpo szczurem roku bym nie została.
Ona mówi dalej: masz robić nadgodziny.
A ja myślę dalej: że skoro się wyrabiam do 16 to nigdy w życiu. A nawet jakbym się nie wyrabiała to tez nigdy w życiu. Nie dla takiej pracy będę poświęcać swój wolny czas gdy jeszcze nierozpoczęty licencjat dyszy mi nad karkiem.
Ona jednak nie wierzy, że tak o 16 mam wszystko zrobione i wychodzę. Lol.

Ok wracamy. Siadamy, po chwili wychodzi. Nie kontroluje jej czasu ale trochę jej nie było. Wychodzę aby skontaktować się z innym pracownikiem tylko i wyłącznie w celach zawodowych, a ona stoi na korytarzy z jakimiś dwoma i pierduśnicuje jak baba na targu.

Choćby to miał być mój ostatni dzień w tej firmie na żadne nadgodziny się nie zgadzam.

Mam swoje życie i mam co robić po pracy, ba nawet czasu mi brakuje.

Dobrze, że za dychę upolowałam sobie małe pocieszenie (promocja w Naturze). Puder sypki Pierre Rene:
IMAG1549.jpg

Nie możesz dodać komentarza.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego