• Wpisów: 274
  • Średnio co: 5 dni
  • Ostatni wpis: 1 rok temu, 19:33
  • Licznik odwiedzin: 17 397 / 1453 dni
 
hairlovelo
 
Zapewne każdy słyszał o metodzie mycia włosów ale bez użycia szamponu. Chociażby z opowieści babci, a właściwie bardziej prababci. No poo (czyli no shampoo) daje dużo alternatyw szczególnie dla osób z wrażliwą skóra głowy czy zniszczonymi włosami. Nie będę dzisiaj się o tym rozpisywać ale podczas ostatniego mycia włosów posłużyłam się właśnie jedną z takich alternatyw.

Już kiedyś wspominałam o myciu włosów odżywką (tutaj: hairlovelo.pinger.pl/m/23970154 ) i efekt mnie pozytywnie zaskoczył. Obawiałam się, że jeśli nie użyje szamponu włosy będą niedomyte, tłuste, a w najlepszym przypadku i tak je będę musiała umyć następnego dnia. Otóż  nie! Przełamawszy pierwsze lody podczas ostatniego mycia wykorzystałam inny sposób. A efekt po myciu i wyschnięciu włosów wyglądał tak:
IMAG0062.jpg
Gdyby ktoś mi powiedział kiedyś, że będę myła się błotem to bym chyba wyśmiała go od kosmity. No ale... stało się. Od początku. Moja ekipa czyli wszystkie użyte produkty podczas ostatniego mycia:
IMAG0080.jpg
1. Błoto z morza martwego (White Flower) rozrobiłam z wodą na dość rzadką papkę, ale łatwiejszą do rozprowadzenia. Następnie dokładnie jak tylko się dało wmasowałam je w skórę głowy, po chwili zmyłam i powtórzyłam zabieg.
2. Po "myciu" użyłam maski L'biotica Biovax 3 oleje ponieważ z wcześniejszego doświadczenia wiem, że włosy po błotku są dość szorstkie i trudne do rozczesania. Nałożyłam ją na kilka minut ale bez czepka, jak zwykłą odzywkę.
3. Po spłukaniu maski jak zwykle na końcówki poszło trochę oleju kokosowego.
4. I na zakończenie silikonowe serum, a raczej silikonowo-proteinowe z Bioetiki.
IMAG0061.jpg
Tak wyglądały włosy wczoraj (włosy umyłam w czwartek wieczorem przed snem, wyschły same podczas spania - wiem, tak nie powinno się robić dbając o włosy ale tak mi wygodniej) po rozczesaniu szczotką z włosia dzika. Są lekko sztywne, puszyste ale nie spuszone i łatwo się rozczesują. Mimo użycia dość intensywnej maski, która zwykle łatwo obciąża mi włosy włosy były uniesione u nasady. Mam też wrażenie, że błyszczą się trochę mniej ale za to gdy są rozpuszczone wygląda jakby było ich więcej.

Błoto dzięki zasadowemu odczynowi pochłonęło sebum a jednocześnie nie zdarło warstewki ochronnej tak jak robi to szampon. Mycie włosów błotem czy glinkami praktykowało wiele kobiet od zamierzchłych czasów.

Niestety przy błocie jest trochę zachodu. Samo rozmieszanie z wodą i nakładanie wymaga wprawy i przyzwyczajenia. Przy okazji brudzi się trochę wannę, jednak łatwo to zmyć samą wodą. Nie wiem czy w najbliższym czasie (wszak mam do zużycia jeszcze szampony) ale sięgnę jeszcze kiedyś po błota gdy moja skóra głowy będzie się nadmiernie przetłuszczała.
IMAG0060.jpg

Nie możesz dodać komentarza.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego